Stawiałabym na kulturę. Koncerty dla studentów. W końcu w samym Białymstoku jest około 50 tys. żaków - Agnieszka Surawska z IV roku ekonomii daje receptę na promocję regionu. - Budują nam operę, takie zaplecze się przyda. Teraz wszystko się rozwinie - dodaje Dawid Mikucki z III roku stosunków międzynarodowych. Siedzą w uczelnianym barku i spierają się:
- Opera to jedno, a imprezy plenerowe - drugie - broni swych pomysłów Agnieszka.
- No na pewno Zielone Płuca Polski to nasza wizytówka - mówi Dawid. I tu się zgadzają.
- Więcej targów zdrowej żywności, więcej promocji regionalnych produktów. Znam panią mieszkającą w Rudzie koło Grajewa, która piecze chleb. Pyszny, z Warszawy po niego przyjeżdżają - opowiada studentka.
- Nie byłbym sobą, gdybym nie wcisnął Jagiellonii - śmieje się Dawid. - Znają ją wszyscy!
Teraz, gdy w drużynę zainwestowali Irlandczycy, utrzyma się w I lidze i poziom rozgrywek wzrośnie.
Proszę, parę minut i tyle gotowych pomysłów na kampanię... Żółto-czerwone koszulki piłkarzy na tle Opery i Filharmonii Podlaskiej? Chleb pieczony na liściu chrzanu podawany z rąk do rąk na hiphopowym koncercie?
Śledzikujący car na żubrze
A właściwie dlaczego nie poszaleć? Profesorom i decydentom chyba udzielił się ten studencki entuzjazm, bo podczas debaty w Wyższej Szkole Ekonomicznej i oni puścili wodze fantazji.
- Może kampania reklamowa Puszczy Białowieskiej z wykorzystaniem Goeringa byłaby zbyt mocna - wyhamował Bogusław Dębski, wicemarszałek województwa. - Ale carów... - do przyjęcia.
Wszyscy zdają sobie sprawę, że turyści i inwestorzy nie pojawią się znikąd. A bez nich będziemy stać w miejscu. Nawet takie nieduże miasta jak Pcim mają pomysł na siebie. Nie obrażają się z żartów, tylko próbują je przekuć na swoją korzyść.
- Trzeba pokonać barierę wstydu i zacząć śledzikować - nawołuje prof. Józef Rogowski, ekonomista. - Górale zapowiadają pogodę swoją gwarą. Ślązacy też swoją promują. Wykorzystajmy śledzikowanie.
Jakby się uprzeć, to i dwa kontrowersyjne wydarzenia - start pana Kononowicza w wyborach samorządowych i wojnę o Rospudę - można byłoby zamienić na promocyjny sukces.
- No właśnie, dlaczego nie wykorzystaliśmy harmidru wokół Rospudy? Tylu turystów przyjechało, żeby zobaczyć ją na własne oczy. Wystarczyło ich zatrzymać - zastanawia się prof. Rogowski.
Skansen czy raj dla Inwestorów?
- Jeżeli cokolwiek zaczynamy, musimy wiedzieć po co. Musimy znać cele strategii, jak rozwój ekonomiczny, podniesienie jakości życia, zwiększenie liczby turystów, inwestycje - dyskusję porządkuje Zbigniew Sulewski z Centrum im. A. Smitha. - Potem trzeba te cele przełożyć na działania operacyjne.
Mówi o koniecznych technikach PR-owskich (żeby ogólnopolskie media zaczęły wypowiadać się o Podlasiu pozytywnie), reklamowych i działaniach outdoorowych. Równie ważne jest pozycjonowanie tych, których chcemy pozyskać - np. czy turystów ekskluzywnych, czy kwalifikowanych. Ale najważniejsze, a zarazem najtrudniejsze jest samo przesłanie.
- Bo trzeba pokazać, że region jest atrakcyjny, a jednocześnie mówić o sobie prawdę - podkreśla Sulewski.
No właśnie - jaką prawdę? Na co położyć nacisk? Czy na unikatowe walory środowiska? Fuj, nie róbmy skansenu - kręcą nosem jedni. Więc może na rozwój technologii, specjalną strefę ekonomiczną, raj dla inwestorów? Nie ma jednomyślności.
- Nasze województwo jest jednym z pięciu regionów Unii Europejskiej o najwyższej różnorodności biologicznej! - podkreśla prof. Bazyli Poskrobko, spec od ekonomii środowiska. - A my siedzimy cichutko i nie wykorzystujemy tego.
Eugeniusz Wiśniewski, prezes Podlaskiego Stowarzyszenia Agroturystycznego też nie rozumie, dlaczego decydenci kojarzą ten trend z zacofaniem. - Posiadamy unikatową kuchnię regionalną i środowisko przyrodnicze, i możemy liczyć na znaczne środki na rozwój obszarów wiejskich - dowodzi i podsuwa nawet, by symbolem promującego się Podlasia zrobić drewnianą wiejską chatę.
Festiwal pomysłów trwa:
- Trzeba ściągnąć przez PAIZ (Państwową Agencję Inwestycji Zagranicznych) prestiżowego inwestora, markową firmę - dziś taką filozofię prezentuje marszałek Dębski.
- Postawić na nasze przygraniczne położenie, eksponując leżącą po obu stronach unijnej granicy Puszczę Białowieską i szlak wodny - Kanał Augustowski - obstaje prof. Aleksander Maksimczuk z WSE i UwB.
- Na zdrowy styl życia, korelując strategię ze strategią największych firm z regionu, np. z branży spożywczej. I na szkolnictwo wyższe połączone z rozwojem nowych technologii - uważa Zbigniew Sulewski.
- My zaczynamy od zarezerwowania 100 nośników reklamy zewnętrznej w samym Białymstoku, bo pierwszym odbiorcą mają być mieszkańcy miasta - zdradza Piotr Woroniecki z biura promocji miasta w UM. Dla Białegostoku strategię opracowuje krakowska firma Eskadra. Ma ją zaprezentować publicznie 10 kwietnia. Dr Ewa Glińska uważa, że to dobry pomysł, by najpierw oswoić z nią mieszkańców. "We're Londoners" - koszulki z takim nadrukiem nosili Londyńczycy. Przydałyby się i u nas takie, żeby wykreować przynależność do miasta i regionu, z którego raczej sami nie bywamy dumni.
Koniec mrzonek
I nagle ten dobry nastrój przerywa opinia kogoś z zewnątrz, Himanschu, opiekującego się studentami z Indii i robiącego na WSE studia MBA: - Nie może być tak, że pociąg z Krakowa do Białegostoku jedzie osiem godzin, z Warszawy 2,5. Przykro mi to mówić, ale po godz. 21 Białystok jest odizolowany od reszty świata. Jeżeli mam lot z Warszawy o godz. 7, to z Białegostoku muszę się wydostać już o 18 poprzedniego dnia. Tak nie może być. Przede wszystkim powinno tu powstać funkcjonalne lotnisko.
Debatę studencką z udzialem ekspertów "Potencjał i unikalne cechy regionu - czyli jak zbudować strategię promocji Podlasia?" zorganizowało Koło Naukowe Nowoczesnej Przedsiębiorczości na WSE oraz organizacja studencka SIFE.