Duże pieniądze, ambitne plany, inna Polska - to Narodowy Plan Rozwoju na lata 2007-2013
Albo NPR, albo LPR
Polska musi obecnie wybrać albo drogę z Narodowego Planu Rozwoju, albo drogę na margines Europy, drogę ksenofobii i populizmu - twierdzi prezydent Aleksander Kwaśniewski.
Albo NPR, albo LPR - powiedział wczoraj Kwaśniewski. NPR to Narodowy Plan Rozwoju, który tydzień temu przyjął rząd. Dokument dotyczy planów rozwoju Polski na lata 2007-2013. Wczoraj na Zamku Królewskim w Warszawie prezydent uroczyście rozpoczął konsultacje w sprawie Planu.
2007-2013
142 mld euro, czyli ponad 560 mld zł, ma być wydane na rozwój kraju, w tym m.in. na zmniejszenie różnic w rozwoju regionów. Połowa tych pieniędzy ma pochodzić z Unii Europejskiej.
Plan zakłada wysoki wzrost gospodarczy, na poziomie 5 proc. rocznie
Opinia
Słabszym trzeba pomóc
Profesor dr hab. Ryszard Czesław Horodeński, rektor Wyższej Szkoły Ekonomicznej w Białymstoku:
Narodowy Plan Rozwoju jest potrzebny, by kształtować procesy gospodarcze w Polsce. Pozwala wytyczyć kierunki działań na przyszłość. Stawia się w nim jednak na mechanizmy rynkowe, nie przewidujące żadnej formy interwencjonizmu wobec regionów słabszych, dlatego niedostatecznie uwzględnia ich potrzeby i możliwości rozwojowe.
W okresie obowiązywania dotychczasowego Narodowego Planu Rozwoju widać postęp na Podlasiu. Jednak tempo rozwoju naszego regionu jest zbyt małe, by zmniejszyć dystans do innych. Dlatego muszą być stworzone preferencje dla regionów słabiej rozwiniętych, takich jak Podlasie, i taki zapis powinien się w Narodowym Planie Rozwoju znaleźć. To pozytywnie rozumiany interwencjonizm, który zresztą stosuje Unia Europejska.