Trwa III Festiwal Nauki i Sztuki. Dwie matematyczki: Ewa Wierzbicka-Nosal i Marzanna Gawryluk, zapewniały wczoraj, że z matematyką - królową nauk - można się zaprzyjaźnić.
Emilia Romaniuk: Czy wzorów, słupków i rachunków można się uczyć z uśmiechem?
Marzanna Gawryluk, wykłada w Wyższej Szkole Ekonomicznej: Ależ oczywiście, tylko trzeba zobaczyć, że to coś więcej niż suche liczby. Przede wszystkim trzeba zaś dostrzegać matematykę w tym wszystkim, co nas otacza na co dzień. Jestem przekonana, że matematyki może nauczyć się każdy, pod warunkiem, że zaczyna od podstaw i jest systematyczny.
No właśnie. Co zrobić, by zajęcia polubili też ci, którzy są matematyczną "nogą"?
- Już na zajęciach z najmłodszymi trzeba pokazać, że "jeden" to nie cyfra, ale np. arbuz, a połowa to pół arbuza. Dzięki temu znaki na papierze nabiorą konkretnej wartości. Dodawanie można przedstawić zaś na tabliczkach czekolady: jedna tabliczka plus dwie, jakież to słodkie, nieprawdaż? A przekładając zapałki, pokażemy, jak zrozumieć symetrię.
A do czego matematykę można wykorzystać poza szkołą?
- Matematyka zmusza do systematycznego poszerzania informacji, co poprawia pamięć i rozumienie czytanych treści. Uczy też myślenia przestrzennego, a to przydaje się np. podczas jazdy samochodem.